Pytanie, które często słyszę od początkujących tancerek brzmi: „Czy naprawdę muszę tańczyć dla każdego klienta?”. I moja odpowiedź jest krótka i konkretna: NIE.
Nie jesteś zobowiązana do tańca dla każdego. Dlaczego? Bo to Ty decydujesz, komu poświęcasz swoją uwagę i energię. A są klienci, na których po prostu szkoda czasu.
Nie każdy klient to złoty strzał
Przez lata tańczyłam dla najróżniejszych ludzi – od sympatycznych korpo-chłopaków, przez zakochane pary, aż po poważnych biznesmenów. Ale zdarzyli się też tacy, którzy ewidentnie nie przyszli się bawić – tylko prowokować, testować granice albo po prostu zachowywać się chamsko.
Na szczęście takie przypadki to wyjątki, a nie reguła. Ale warto o nich pamiętać.
To Ty ustalasz zasady
Masz pełne prawo powiedzieć:
- „Nie tańczę z tą osobą.”
- „Nie czuję się komfortowo.”
- „Dziękuję, ale nie jestem zainteresowana.”
I nie musisz się z tego tłumaczyć. Pamiętaj – Twój czas, energia i komfort są równie ważne jak zarobek. Nie jesteś na scenie dla każdego, kto się uśmiechnie.
Kiedy lepiej odpuścić?
Jeśli klient: jest zbyt nachalny, zachowuje się niekulturalnie, przekracza granice już na starcie, traktuje Cię jak „produkt” – nie musisz z nim pracować. Nawet jeśli klub nie pęka w szwach, szanuj siebie. Bo dobra atmosfera i poczucie bezpieczeństwa to fundament pracy w tym zawodzie.
Praca w klubie to też selekcja
Większość klientów jest w porządku – chcą miło spędzić czas, porozmawiać, napić się czegoś i podziwiać taniec. Ale jeśli masz wątpliwości co do intencji faceta – zaufaj sobie. Intuicja tancerki rzadko się myli.
Ten wpis piszę po to, żebyś poczuła się pewnie w tym, że masz wybór. Możesz – i powinnaś – odmawiać. Bo dobra tancerka to nie tylko ta, która umie zarabiać, ale też ta, która umie postawić granicę.
Zawsze z klasą, zawsze z szacunkiem do siebie.
Buziaki!
Twoja Kate
